Dzisiejszy poranek spędziliśmy z Ukochanym na spotkaniu w szkole naszych młodszych dzieci. Na spotkaniu z tutorem. To osoba, która wspomaga wychowawczo nauczycieli, indywidualnie spotyka się z rodzicami i wspólnie omawiamy na co zwrócić uwagę. Po takim spotkaniu zazwyczaj mam o czym myśleć.
Trzy lata temu, kiedy zaczynaliśmy przygodę z tą szkołą byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tego pomysłu. Ja matka (wtedy) 9 dzieci mam już doświadczenie a nawet pokorę(!) w wychowywaniu dzieci. Niczym mnie już nie zaskoczą. No i bardzo się zdziwiłam. Jedną z pierwszych rzeczy jaką usłyszałam w związku z Józiem to jego nieumiejętność dzielenia się z innymi. Ósme dziecko. I nie umie się dzielić?
Prawda i tylko prawda. Jako ulubieniec starszych braci i ogólnie malutki dostawał od wszystkich co tylko chciał. Sam nie musiał niczego nikomu oddawać. I tak przemykał, ani ja, ani Tatuś niczego nie zauważyliśmy.
Czekała nas praca do wykonania. Nie do końca się to podobało Józiowi, ale daliśmy radę.. Od tego momentu uważnie słucham sugestii i wskazówek tutora. Bo może coś przegapiamy, na coś mamy zwrócić uwagę. Po takich spotkaniach mam o czym myśleć.
Zaabsorbowana sprawami wychowawczymi nieopatrznie wkroczyłam na terytorium wroga czyli na piętro dzieci:). Od razu zostałam zaatakowana stertą książek w łóżkach (ciekawe jak oni sypiają), papierkami po wycinankach, włóczkami, styropianem i milionem kubków z fusami herbacianymi. Co prawda nie dałam się wciągnąć w zasadzkę i nie nabrałam się na uchylone drzwi od szafy dużych panienek. Udałam, że nic nie widzę i przemknęłam dalej. Wytoczę to działo, kiedy tylko moje damy powrócą. Narzędzi i śrubek w ogóle nie widziałam, przeczuwałam tylko, że są gotowe do ataku. Szybkim manewrem odcinającym (zamknięcie drzwi od pokoju Jasia) umożliwiłam sobie odwrót. Inaczej nie mogłabym zająć stanowiska w kuchni:) Obawiam się jednak, że nadchodzi moment w którym będę musiała się zmierzyć z ciasnymi, dziurawymi, zbyt ciepłymi ubraniami. Nadchodzi czas segregowania zabawek i częstych odwiedzin strychu. Nie chce mi się o tym myśleć. To straszna praca.
Co do wrogów we własnym domu. Dziś się dowiedziałam, że pod bokiem mamy słodkiego szpiega. Asia wszystko opowiada w przedszkolu:))). Trzeba uważać. Wczoraj podobno opowiadała paniom:
-Mama jest zakochana w tatusiu.
Panie nadstawiły uszu.
-Skąd wiesz?
-Bo się całują!!!
O matko! Permanentna inwigilacja.
Józiu natomiast wykorzystuje praktycznie zaczątki umiejętności czytania. Umie znaleźć na zabawkach lub sprzętach i przeliterować:
-China.
Musiałam wyjaśnić dlaczego dużo rzeczy ma napis Made in China. Długo nie czekałam. Przy krojeniu ogórków kiszonych na sałatkę obiadową Józio zagaił:
-Kto wymyślił ogórki?
-Pan Bóg.
-A nie chińczycy?
Tu zabrakło mi słów.....