Mam moment zanim tabun załomocze na schodach i radośnie obwieści : jeść!
Za oknem pięknie sypie śnieg i tylko ja się pytam dlaczego akurat wtedy kiedy, mamy jechać do stolicy? Do tej pory drogi były czarne? Były! To nie mogły być dłużej? Ale marudzę...
Wczoraj byłam w naszym Urzędzie Wojewódzkim na konsultacjach społecznych w związku z programem 500plus. I jeszcze trwam w szoku. Z jednej strony bardzo dobrze, że coś drgnęło w sprawie rodzin. Sytuacja demograficzna Polski, jak już się pewno powtarzam, jest tragiczna. Nie tylko w porównaniu ze światem, ale i z Europą, i tą wschodnią , i zachodnią. Mam też silne wrażenie, że takie rodziny jak moja zostaną wsparte tak przy okazji, bo myśmy już pracę wykonali a chodzi głównie o te dzieci, które mają się urodzić :) Nic to, nie o zaszczyty chodzi ;-)
Pozytywne,z mojego punktu widzenia było na pewno to, że nie pojawia się pytanie: czy wprowadzać?
Natomiast, jeśli chodzi o sformułowanie: "pierwsze dziecko" to jest to najstarsze dziecko przed 18-tką.
Najgorsze jednak było co innego. Jako, że obsługiwać mają ten program urzędnicy z ośrodków pomocy społecznej było ich dużo na sali. I znalazłam się w innym wymiarze. Dla tych urzędników (nie obwiniam ich, z tym się stykają na co dzień) nie ma normalnych rodzin. Wszędzie libacje, nieodpowiedzialność, oszustwo i złodziejstwo. Nie dawać ludziom pieniędzy do ręki, głębsze zanurzenie w wykluczeniu społecznym, trzeba będzie sprawdzać itd. Bo jest niestety podpunkt, chyba 8, ustawy mówiący o niewłaściwym wykorzystaniu środków. Kto będzie decydował co jest właściwe? Teraz rozumiem dlaczego Związek 3+ i Elbanowscy chcieli oddzielenia tego programu od zasiłków socjalnych. Wyszłam wstrząśnięta,dźwigając brzemię patologii, dookoła siebie widząc patologię i podejrzewając wszystkich wokół o niecne uczynki. Ludzie co się dzieje?! Ja nie chcę!
Każdy dostał kartkę, by spisać swoje uwagi, które pan wiceminister zabiera do Warszawy. Starczyło mi sił tylko na to, by napisać dużymi literami:
WIĘKSZOŚĆ POLSKICH RODZIN TO NIE PATOLOGIA!
Chyba więcej nie napiszę, bo jeszcze się nie otrząsnęłam. Pozdrawiam z patologicznej rodziny, na patologicznym blogu całą resztę patologii ;-)